Sztuka kierowania dyskusją

(„Płomienie”, 11/42 – listopad 1962)
STEFAN GARCZYŃSKI


Dyskusja jałowa i martwa, albo bezładna i kłótliwa jest drażniącym marnotrawieniem czasu. Dyskusja bogata, żywa, zdyscyplinowana łączy przyjemne z pożytecznym, wartość indywidualną z wartością społeczną. Charakter dyskusji zależy w dużym stopniu od umiejętności i taktu przewodniczącego.
Podstawowe obowiązki przewodniczącego dadzą się ująć w trzech punktach.

1. Nadanie właściwego tonu, jak-by „rozkręcenie” dyskusji
2. Kierowanie jej nurtem
3. Podsumowanie.

NA CZYM POLEGA NADANIE TONU?

W dyskusjach inicjowanych przez organizacje młodzieżowe najtrudniejsze wydaje się często „ruszenie z martwego punktu”. Przyczyna tej trudności jest prosta: zabranie głosu w dyskusji wymaga pewnego przygotowania. Przygotowanie to może być dwojakiego rodzaju: specjalne do danej dyskusji albo ogólne (jak na przykład pewna znajomość omawianego przedmiotu i wprawa w publicznych wystąpieniach).
Otóż im mniejsze jest przygotowanie ogólne, tym większe powinno być przygotowanie specjalne. Ogólne przygotowanie młodzieży jest zazwyczaj mniejsze niż ludzi dorosłych, którzy po prostu dłużej żyją, zebrali więcej doświadczeń, więcej czytali, więcej rozmawiali i dyskutowali.
Stąd pierwszy wniosek: wstępnym zadaniem przewodniczącego (często niewykonalnym) jest sprawić, by przynajmniej niektórzy spodziewani uczestnicy dyskusji byli do niej przygotowani! (Patrz „Płomienie” Nr 10 i 11).

Przygotowanie uczestników zwiększa prawdopodobieństwo, że będą oni mieli cos do powiedzenia, ale mogą znaleźć się tacy, którzy milczą po prostu z powodu tremy.
Dlatego też drugim zadaniem przewodniczącego (niewiele łatwiejszym) jest: stworzenie atmosfery swobodnego odprężenia, wprowadzenie możliwie nieformalnego tonu przypominającego warunki zwykłej rozmowy. Zaobserwowano np., że łatwiej powziąć decyzję odezwania się, gdy: nie potrzeba wstawać z miejsca, gdy krzesła ustawione są bezładnie albo w koło, niż równymi rzędami – gdy przewodniczący żartuje, niż gdy „sztywno” otwiera dyskusję i uroczyście wyraża przekonanie, że nie zabraknie chętnych, którzy by pragnęli wypowiedzieć się „na tak doniosły temat”!
Jeśli przewodniczący ma powody obawiać się, że nikt pierwszy nie zechce odezwać się, może z góry przygotować do tego kilku kolegów. W najgorszym razie, ratując sytuację, sam musi podjąć dyskusję np. z prelegentem.
Może się zdarzyć i tak, ze dyskusja pozornie wyczerpie się po pierwszych glosach. W takich wypadkach, gdy przewodniczący zna możliwości niektórych spośród uczestników może wprost do nich skierować pytania. Np.:
„A może ty, jako interesujący się tym zagadnieniem, powiesz nam” itd.

Co to znaczy: kierować nurtem dyskusji?
Przez kierowanie nurtem dyskusji rozumiem:

A. utrzymanie jej przy temacie,
B. racjonalne jej rozwiniecie,
C. umożliwienie zabrania głosu wszystkim mającym coś do powiedzenia.

A.
Mniej lub więcej ekwilibrystycznie wszystkie na świecie tematy dadzą się miedzy sobą połączyć, np.: pieniądz to skarb, skarb to przyjaźń, przyjaźń to opieka, opieka to matka, matka to anioł, anioł to stróż, stróż to dozorca. Z czego jasno wynika, ze zacząwszy od obiegu pieniądza, można dojechać do dozorcy i wszystko będzie „na temat”. Czytelnik jednak zgodzi się, że gdy mowa o obiegu pieniądza, sprawa oszczędności i rytmu wypłat będzie bardziej na temat niż niemożność usunięcia dozorcy nie wypełniającego swoich obowiązków.
Będąc odpowiedzialnym za to, by dyskusja spełniła swoje zadanie, przewodniczący musi wiec zapobiegać odbieganiu jej od tematu. Najbardziej typowa jego ingerencja brzmieć może mniej więcej tak:
„Przepraszam”, to co mówisz o sztuce abstrakcyjnej, jest bardzo ciekawe i rzeczywiście różnice poglądów na temat sztuki mogą prowadzić do pewnych rozdźwięków, ale pamiętajmy, ze przedmiotem dyskusji są rozwody. Czy może ktoś zechce uzupełnić lub zakwestionować twierdzenie Olka, że lepiej mieć tyko matkę niż skłóconych rodziców?”…

B.
Warunkiem racjonalnego rozwinięcia dyskusji jest elastyczny plan, jaki winien nakreślić sobie przewodniczący. Może go zaproponować już w zagajeniu lub ewentualnie nakreślić w czasie trwania dyskusji zręcznie stawianymi pytaniami. Plan taki w efekcie powinien spowodować:
– by pierwsza faza dyskusji miała charakter raczej wymiany informacji niż konfrontacji opinii;
– by, gdy to możliwe, dyskusja zaczęła się od spraw mniej spornych, łatwiejszych do uzgodnienia;
– by poszczególne „aspekty” czy „rozdziały” omawiano kolejno, a nie wszystkie na raz.

Wyobraźmy sobie, że tematem dyskusji jest np. „Wolna miłość czy małżeństwo”? Bardzo szkicowy plan takiej dyskusji mógłby wyglądać następująco:

– funkcje miłości (tu porozumienie nie powinno być trudne do osiągnięcia),
– małżeństwo nieudane (pojęcie, fakty, konsekwencje),
– małżeństwo udane (pojęcie, fakty, konsekwencje),
– wolna miłość (pojęcie – rożne jej formy, fakty i konsekwencje).

Dla utrzymania dyskusji w ramach planu typowe będą następujące interwencje przewodniczącego: „Zaraz, ale czy nie przechodzimy do innej sprawy bez rozstrzygnięcia (wyczerpania) poprzedniej?” albo „Czy nie byłoby słusznie zastanowić się raczej nad”… itd.
Dbając o merytoryczny porządek dyskusji przewodniczący dopilnuje też, by – jeśli zachodzi tego potrzeba – zdefiniowano używane w niej pojęcia i to już na wstępie, tak aby później dyskusja nie stała się bezpłodnym sporem o znaczeniu słów. Również w trosce o merytoryczny porządek przewodniczący stara się możliwie najtaktowniej zapobiegać „przelewaniu z pustego w próżne”, „powtarzaniu w kółko tego same go” i używaniu języka niezrozumiałego dla części uczestników.

Obserwowałem też przewodniczących, którzy nieco wychodząc poza ramy swych obowiązków:
– „sprowadzali na ziemię” zbyt „abstrakcyjnego” dyskutanta pytając: „Czy mógłbyś zilustrować tę koncepcję konkretnym przykładem”?
– kwestionowali źródła informacji takimi pytaniami, jak:
„Kto zebrał te dane?”,
– „studzili” zbyt spieszących się do ostatecznych wniosków pytając: „Czy nie byłoby lepiej powstrzymać się od wygłaszania ogólnych twierdzeń do czasu, kiedy będziemy mieli więcej danych?”,
– zwracali uwagę na możliwe uprzedzenia osobiste dyskutantów: „Czy przypadkiem osobiste sprawy nie zadecydowały, że przeoczyliśmy argumenty przemawiające za innym stanowiskiem ?”

C.
Przestrzeganie formalnego porządku dyskusji nie polega na samym tylko pilnowaniu, aby zabieranie głosu odbywało się w kolejności i porządku. Zapobiegając „mówieniu wszystkich na raz” przewodniczący udziela głosu uwzględniając nie tylko kolejność zgłoszeń, ale także dbając o to, by każdy mógł dość do słowa!

Jak zabrać się do podsumowania
Podsumowanie dyskusji jest sztuką samą w sobie. Przed paru laty uczestniczyłem w kilku konferencjach gospodarczych, gdzie zwróciłem uwagę na pewnego dyrektora. Zwykle milczał podczas narad i sporów. I dopiero pod koniec posiedzenia, gdy odczuwało się potrzebę wybrania najlepszych propozycji lub raczej ujęcia w jedna całość najwartościowszych myśli, jakie błysnęły w ciągu paru godzin obrad, zabierał głos, by krotko i bezstronnie wyciągnąć wioski z całej dyskusji!
Bez jego wypowiedzi konferencji brakłoby tego, czym w żmudnych matematycznych operacjach jest ostatnie podliczenie dające w rezultacie ten wynik, dla którego osiągnięcia pracowano wiele godzin, dni lub tygodni.
Sztukę podsumowywania dyskusji i narad trudno jest ująć w określone przepisy. U podstaw jej leży jednak na pewno:
– sprawiedliwość,
– doświadczenie,
– znajomość sprawy,
– zdolność do oceniania wartości cudzych koncepcji,
– realizm i umiejętność budowania całości z fragmentów pochodzących „z rożnych parafii”.

Wreszcie ostatnia sprawa: Czy każdy ma dane na to, by sprawnie kierować dyskusją?
Na pewno tak, ale pod warunkiem, że:
– ma szacunek dla cudzych przekonań i myśli;
– nie chce za wszelką cenę narzucać swego zdania;
– jest cierpliwy i opanowany;
– umie radzić sobie z ludźmi (np. przy łagodzeniu sporów);
– potrafi słuchać uważnie tego, co mówią inni.

——–

Zobacz też  Odezwij się

0

 

Podziel się / Share Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedintumblrmail
Zobacz jeszcze / See also Facebookpinterest