Czego chcesz?

 

“Musisz wiedzieć, czego chcesz” – ileż to razy słyszałem. „Bo czego ty właściwie chcesz? – dręczono mnie pytaniem. „No powiedz, czego chcesz” – żądano niemożliwości. Aż wybuchłem: „Chcę być sułtanem Maroka!”

Złościłem się, bo rzeczywiście nie wiedziałem, czego chcę. A teraz sprawiedliwości staje się zadość – na mnie się złoszczą, bo doszedłem do wieku, kiedy dokuczam innym, tak jak mnie dokuczano. Zachwalam posiadanie celu.

Zachwalam dlatego, że nie ma zadowolenia z życia bez zadowolenia z sensownego działania. A jaki jest warunek sensownego działania? Posiadanie celu, oczywiście.

Cel posiada parę wartości:

Po pierwsze – dynamizuje. Spójrz, jak sprężystym krokiem idzie chłopiec na wyznaczone spotkanie, a jak włóczy nogami inny, który wyszedł „ot, tak sobie”. Ruch pierwszego sprawia miłe wrażenie zdrowia. Wałęsanie drugiego nasuwa podejrzenie choroby.

Podejrzenie wcale nie głupie. Bezcelowość i uczucie zagubienia na równi z niepewnością i niepowodzeniem są czynnikiem sprzyjającym chorobom. Katastrofalnie upada na siłach ten, kto stracił nadzieję osiągnięcia swego celu. Znajdź mu nowy, realny cel, a zobaczysz odrodzonego człowieka.

Każde pragnienie, każda ambicja, każda wytknięta meta jest bodźcem wyzwalającym potężne zasoby energii. Gdy jesteśmy przekonani, że warto, pracujemy parokrotnie wydajniej.

„Idea jest matką czynów”, nawet szalona idea. Nie darmo żartobliwa definicja szaleństwa powiada, że jest ono umysłowym zaburzeniem nadającym sens życiu i tworzącym energię z powietrza.

Po drugie. Cel kanalizuje energię. Znamy dorosłych ludzi, którzy dobrze zarabiają, ale na nic nie oszczędzają i nie wiedzą na co im się pieniądze „rozchodzą”; znamy dzieci, które mimo doskonałych warunków do nauki, oblewają egzaminy, bo nie miały kiedy się przygotować i nie wiedzą, którędy im czas ucieka; tak samo marnotrawi się energia osobnika żyjącego bez celu, a idąc na marne zanika jak nieużywany mięsień.

Po trzecie. Jasno wytknięty cel podnosi skuteczność działania. W sporcie nie ma dobrych wyników bez precyzyjnej celowości ruchów, a w życiu nie ma większych osiągnięć bez precyzyjnej  celowości korzystania z energii i czasu.

Po czwarte. Cel świadczy o inteligencji. Głupek bije rekordy biegania w obrotowych drzwiach, półgłupek „szlifuje” ulice  – bo zawsze się może coś zdarzyć, a człowiek rozumny stawia sobie cele warte trudu i wie, co trzeba zrobić, by je osiągnąć. Czymże innym jest mądrość jeśli nie dążeniem do najlepszych celów najlepszą drogą.

Wreszcie, po piąte – cel daje szanse przygodzie. Marnieje organizm pozbawiony witamin i marnieje człowiek skazany na życie wyjałowione z ożywczego elementu przygody.
„Potrzeba nam życia bohaterskiego, lub przynajmniej posiadającego wyraźny dźwięk” (Saint-Exupéry). Pragnienie przygody jest normalne i zdrowe. Tylko… gdzie ją znaleźć?
Nie podejdzie nam ona do stolika w kawiarni, nie wyjdzie naprzeciw, gdy obijamy się na skwerku, nie jest przygodą pójście do kina – to zbyt łatwe, zbyt powszednie, zbyt bliskie.

Nuda – owa niezaspokojona potrzeba wydarzeń – dopada każdego, kto nie jest przyjacielem dalekiej drogi. A nie ma takiej drogi tam, gdzie wszystkie myśli i działania kierują się tylko do bliskich przyjemności. Pojęcie przygody jest nierozerwalnie związane z napięciem, z pokonywaniem trudności, z dążeniem do ambitnego celu.

Więc, nie ma rady – musisz wiedzieć, czego chcesz.

Stefan Garczyński

———

Na podstawie wydobytego z prywatnego archiwum Autora szkicu artykułu do rubryki „Cel życia” w w Fakty i Myśli,  data nieznana, lata 60-70. Być może ten fragment pojawił się w którejś z książek Autora, ale do tej pory nie znalazłem w tej formie.

		
0

Podziel się / Share Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedintumblrmail
Zobacz jeszcze / See also Facebookpinterest

 

Napisz odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.