Sztuka pisania i … rozmowy

„…Może-ż być coś w chwilach wolnych milszego, starannemu wychowaniu właściwszego – pisał Cyceron – jak ożywiona żartami i od wszelkiego prostactwa daleka rozmowa?”

Niestety, niewielu jest szczęśliwców, posiadających dar elokwencji, wrodzoną łatwość słowa. O nich to przede wszystkim myślał Stefan Garczyński, pisząc książkę „Sztuka rozmowy” (Iskry, str. 215, cena 12 zł).
Autor przeprowadza na wstępie coś w rodzaju analizy nieudanych rozmów, wytykając zarówno zbytnią nieśmiałość (wada uleczalna!), jak i… nadmierne gadulstwo, a także plotkarstwo. Daje wskazówki, jak należy prowadzić dyskursy, a nawet – skąd brać do nich tematy. (Nie uśmiechajmy się ironicznie! – iluż to, młodych zwłaszcza, ludzi przestępuje z nogi na nogę, nie wiedząc, jak „zagaić” rozmowę z najdroższą). Garczyński zajmuje się również tzw. kulturą i antykulturą dyskusji (vide: niedozwolone chwyty polemiczne, przerywanie innym, złośliwe uwagi itp.) doradzając, jak należy prowadzić dyskusję, lub wręcz – w sytuacji awaryjnej – ruszyć ją z martwego punktu. Osobny rozdział poświęca mówcom – sprawie języka, głosu, dykcji, intonacji. Rzecz jasna, że sztuki rozmowy, dyskusji i przemawiania nie da się sprowadzić do stu efektownych chwytów. Autor w pełni to rozumie i stąd na zakończenie swej interesującej i wysoce przydatnej książeczki pisze: – „Nie warto polerować powierzchni, nie pracując nad uszlachetnieniem samego metalu, nie warto doskonalić techniki wyrazu, nie kształcąc umysłu i charakteru”. Spod serca nam wyjął!

Beata Sowińska
W artykule: Sztuka pisania i … rozmowy, w rubryce Książki tygodnia, Życie Warszawy, 1.8.1962.

 

0

 

Podziel się / Share Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedintumblrmail
Zobacz jeszcze / See also Facebookpinterest